Drogi Mikołaju, spraw, aby dzieci były zawsze szczęśliwe,
Drogi Mikołaju, spraw, aby wszyscy ludzie nauczyli się
dostrzegać swoje własne szczęście.
Zdrowych, rodzinnych Świąt
      życzy Dentika






Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych najmłodszych pacjentów Dentika w poczekalni stworzyła miejsce przyjazne dzieciom. Tutaj w bezpiecznych, czystych i przyjaznych warunkach dzieci mogą umilić sobie czas oczekiwania na wizytę. Teraz mają swój własny kącik z książeczkami, zabawkami oraz pluszakami - ząbkami.
Serdecznie zachęcamy do korzystania z miejsca stworzonego specjalnie dla  naszych najmłodszych -  najbardziej wymagających pacjentów :)








Z jak zegar. Z jak ząbkowanie. Godzina Z zbliża się nieuchronnie. Jeśli masz trochę szczęścia i należysz do tych 10% rodziców nawet nie zauważysz kiedy nadeszła. Bardziej więc prawdopodobne, że statystyki pogrążą i Ciebie..... i Ciebie....... tak, i Ciebie też.
Gdy wybije godzine Z pomyślisz, że kolki, które znosiliście wspólnie dzielnie to błahostka.
Dla tych, którzy doświadczyli i dla tych, co nie mają o tym pojęcia i kręcą głową z niedowierzaniem, że niby nieprawda i że napinamy zbyt mocno ten temat.. Owszem reguły tu nie ma. Każde dziecko inaczej reaguje na ten fizjologiczny proces. Są zatem zasady. Z  jak zasady. Z jak Złote
A zatem:
Złote zasady ząbkowania, o których powinniśmy pamiętać:

1. Teoretycznie( jednak bardzo teoretycznie) nasilenie objawów ząbkowania przypada na okres 4 dni poprzedających ukazanie się zęba w jamie ustej oraz 3 dni jego erupcji
2. Pamiętaj, że wiele jest objawów miejscowych i ogólnych mogących zwiastować ząbkowanie
Wśród objawów miejscowych wymieniamy: zapalenie dziąsel, ślinienie, wysypka miejscowa, ssanie palców, przedmiotów
Wsród objawów ogólnych: rozdrażnienie, utrata apetytu, zaburzenia snu, wzrost temperatury ciała, biegunka
3. Pamiętaj o tym, że ząbkowanie przypada na okres, kiedy spada znacznie odporność organizmu nabyta w okresie płodowym. Zawsze warto sprawdziś, czy objawy które łaczymy z ząbkowaniem nie są odzwierciedleniem toczącej się w organizmie dziecka infekcji.

Pomoc:
- w celu zmniejszenia dolegliwości ogólnych( wzrost temperatury) lub miejscowych( silnego bólu) możemy zastosować paracetamol lub ibuprofen
- w przypadku reakcji zapalnych możemy zastosować żele p/bakteryjne, homeopatyczne
Pamiętajmy, że niewskazane jest stosowanie żelu zawierającego środki znieczulające celem łagodzenia dolegliwości. Według FDA przedawkowanie ich u niemowląt i dzieci może powodować drgawki, ciężkie uszkodzenia mózgu i niewydolność krążenia.
- korzystne jest stosowanie schłodzonych gryzaków lub delikatny masaż dziąseł szczoteczką zakładaną na palec.










   Nadszedł czas, gdy twoje bezbronne dziecko musi pojąć że świat to nie tylko bezpieczne ramiona mamy. Świat to miejsce, z którym dziecko musi się oswoić. To potęga dobra i zła, z którą każdy prędzej czy później będzie musiał  się zmierzyć.
   Wychodząc z założenia, że najlepiej stopniowo, małymi kroczkami zaczęłam zgłębiać tajniki wprowadzenia czarnego charakteru do życia mojego dziecka. Pełno postaci przewijających się w bajkach ułatwiło mi to zadanie.. Myślałam, że pójdzie gładko a jednak..
Przypadkowo, pech chciał, że poznaliśmy Gargamela. Tak, ten sam Gargamel co kiedyś, za czasów mojego dzieciństwa, nad którym wtedy chyba się zupełnie nie zastanawiałam.
- "Mamo... a dlaczego Gargamel ma tylko jeden ząb? " i tu zapadła cisza, bo zaskoczona matka nie bardzo wiedziała jak dobrze wybrnąć z zaistniałej sytuacji.
-  bo widzisz - zaczęłam próbując szybko w myślach znaleźć jakąś logiczną odpowiedź - pewnie to jest jeden z tych łobuziaków, któremu nie chciało się myć zębów i dlatego został mu jeden. - odparłam wreszcie.
- " A czy Gargamel nie mógł pójść do dentysty, żeby mu naprawił zęby?" - ciągnie temat w nieskończoność mój czterolatek
Myślę:
Teoretycznie mógł, ale czy chciał? Nawet jeśli nie chciał to powinien, może nie miał dostępu.. ale pewnie miał, bo dentysta istnieje od dawien dawna,
 i myślę... Dlaczego akurat jeden ząb? czy może dlatego, by wyglądać gorzej?
Dlaczego nie poszedł do dentysty? - może zwyczajnie Gargamel nie przepadał za wizytą u dentystów
Dlaczego nie mył zębów?- bo był leniwy?
 i dlaczego akurat matka dentystka nie może znaleźć rozsądnego wytłumaczenia -  idealnego dla czterolatka?















Piątego dnia marca powiało chłodem.
Piątego dnia marca spojrzałam na kalenarz, do wiosny pozostało 16 dni.
Piątego dnia marca świętują : Dzień Dentysty, Dzień Teściowej.
Od wiek wieków dentysta " Tym" dentystą był, od wiek wieków teściowa była " Tą "teściową.Poszukując wspólnego mianownika dla Dentysty i Teściowej, bardzo łatwo go znaleźć :)  - to Ci z  odwiecznych kawałów, to Ci, co śnią się po nocach, są naszą udręką. Zastanawiam się czy rzeczywiście aż tak bardzo okrutni :), że postanowiono dać im szansę na wspólne świętowanie?
Gdyby tak jednak polubić swojego dentystę, gdyby dać kolejną szansę swojej teściowej, może wtedy, piątego dnia marca nie odczuwalibyśmy takiego chłodu?




   Naukowcy z University of Pittsburgh School of Dental Medicine przeprowadzili badanie dotyczące trwałości wypełnień stosowanych w stomatologii. Dobrze, że przeprowadzili, być może społeczeństwo w końcu zrozumie, że utrata wypełnienia nie zawsze jest winą dentysty.
   Dla pewnej grupy pacjentów nie jest niczym nowym fakt, że wypełnienie można utracić -  i chwała im za to.Dla drugiej grupy sytuacja ta jest -  nie do przyjęcia. To zwykle Ci, którzy w swojej głowie z burzy myśli tworzą myśl przewodnią typu :" skoro za coś raz zapłaciłem, powinno to być wieczne. Jeśli więc wieczne nie jest, obwinię za to dentystę."
   Wracając do sedna sprawy, badacze udowodnili, że nie tylko styl życia ( w tym nałogi - alkohol, tytoń) wpływają negatywnie na trwałość wypełnienia w zębie. Utrzymanie wypełnienia zwanego potocznie "plombą" zależy również od genetyki. Prościej mówiąc: Społeczeństwo dzieli się na tych, u których wypełnienia będą trwałe ( mogą  utrzymać się dobrych kilka lat) i na tych, u których wypełnienie się nie utrzyma, gdyż "bogaci" są w geny powodujące niszczenie połączenia między tkankami zęba i wypełnieniem. Serio?- serio i  może w końcu społeczeństwo zrozumie, że wina nie zawsze leży po stronie dentystów.( leży rzadko, tylko czasami, prawie nigdy ;)). Może utrata wypełnienia nie zawsze musi być powodem reklamacji - a my musimy zrozumieć i uszanować naszą indywidualną podatność na próchnicę i zróżnicowanie w powodzeniu leczenia.



Jak na prawdziwą grupę ssaków przystało - odruch ssania u maluchów jest silny  i nie ma co go zwalczać na siłę- bo stracimy siły właściwie tylko my ( rodzice). Mądrzyć się nie będę. Fachowej literatury typu :
- jak zniechęcić do smoczka?
- czy smoczek lepszy niż cokolwiek innego
- jak pożegnać smoczek raz na zawsze
Nie znam.

Mam tylko własne przemyślenia - niekoniecznie dobre i niekoniecznie idealne. Smoczki mam, na pamiątkę - nawet kilka różnych. Pamiętam kiedy próbowałam wmówić starszakowi - kiedy jeszcze był noworodkiem a potem niemowlakiem, że smoczek jest dobry. Idealny na wszystkie chwile, wtedy gdy nie działało już nic a płacz trwał 24 godzinę. Kiedy doba się kończyła a ja nie przespałam porządnie nawet 30 minut (jak to przetrwałam - nie wiem), ale wiem jedno- starszak smoczka zwyczajnie nie chciał - Ile było moich prób i litościwych spojrzeń - już nawet policzyć nie mogę.  (doradzano mi nawet, żeby  zamoczyć smoczek w słodziutkim ulepszaczu) - no i zostało - życie bez smoczka. Przetrwałam rok. Płacz po roku ustał jak ręką odjął - i przynajmniej nie musiałam szukać sposobów jak zakończyć smoczkowanie bez walki.
Dziś próbuję z Maluchem, który przesypia trochę więcej, nawet można powiedzieć, że daje mi się wyspać ;) ale poza przespaną nocą jest dzień, kiedy muszę wykonać kilka obowiązków lub kiedy zdaję sobie sprawę, że maluch (nawet jeśli bym bardzo tego chciała) pępkiem świata być nie może - bo jest drugie dziecko, wymagające również dużo uwagi i poświęcenia. Tak więc przygotowałam dla Malucha smoczek- już tylko jeden - tak na próbę. Próba jedna się powiodła - udało się ssać smoczek przez kilka minut. pozostałe 10 prób  i kolejnych 10 i kolejnych - poniosło klęskę, widać było większą niechęć i zdenerwowanie. Po wyraźnym Nieee Malucha - odpuściłam - noszę więc smoczek awaryjnie z nadzieją, że może kiedyś się uda.
Ciekawe czy dzieci wyczuwają to, czy mają może zakodowane w genach, że matka -  dentystka i jak przystało na dzieci dentystki smoczka ssać nie powinny.
Wracając do sedna sprawy uważam że:
- jeśli ssanie smoczka ma " wyciszyć i uspokoić Malucha" - nie ma co się przed tym bronić. Często odruch ssania jest taki duży że trudno go zastąpić czymkolwiek innym
- badania wykazały, że ssanie smoczka może powodować wady zgryzu - dlatego, należy odstawić smoczek przed ukończeniem 2 r.ż , używać go tylko wtedy kiedy naprawdę jest konieczny
- wybierając rodzaj smoczka powinniśmy zwrócić uwagę na jego kształt. Najbardziej odpowiedni jest smoczek ortodontyczny.
- smoczek należy wprowadzić po 6 tyg. życia. Czasami zdarza się, że wcześniejsze wprowadzenie może zaburzyć chęć ssania piersi i regulację laktacji.
- pamiętajmy o tym,  żeby nie używać go zbyt często. Nie powinien zastępować bliskości z rodzicami i poczucia bezpieczeństwa
- smoczek nie powinien być posypywany cukrem, tudzież innymi substancjami zachęcającymi do ssania
- smoczka nie powinno się przywiązywać sznureczkiem do ubranka, łóżeczka niesie to za sobą realne niebezpieczeństwo.
- należy dbać o właściwą higienę smoczka  oraz o to, by nie miał on  kontaktu z jamą ustną drugiej osoby ( co często spotykane)




Według badań Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku co drugi dentysta doświadcza przykrości ze strony pacjenta.
Czasami brakuje słów.. czasami brakuje myśli.. Zastanawiam się jak to możliwe, jak można zrobić w gabinecie medycznym aferę o 7 minut opóźnienia?
 Dzień jak co dzień. Harmonia dnia zaburzona awanturą Pani Pacjentki  X która stanowczo wyraziła swój protest  i wylała kubeł goryczy związany z opóźnieniem wizyty. Spoglądam na zegarek. Opóźnienie równo 7 minut. Zastanawiam się co mam zrobić w takich przypadkach? - może odpowiedzieć :
Droga Pacjentko:
Czasu wykonania zabiegu nie da się przewidzieć w 100%, nie wyobrażam sobie sytuacji w której widząc wybijającą godzinę 19.00 wyganiam dziecko z fotela z niezakończonym leczeniem, niezabezpieczonym zębem, bo ktoś czeka niecierpliwie w poczekalni. a może  mam zwyczajnie powiedzieć żegnam bo jestem robotem ustawionym na odpowiednią godzinę niezależnie od etapu pracy?. i w tej właśnie chwili przypomina mi się sytuacja sprzed kilku lat. Miałam umówioną wizytę u lekarza X wizytę prywatną, za którą płaci się niemałe pieniądze. Godzina wyznaczona na 20.." lekkie "opóźnienie pozwoliło mi wejść do gabinetu o 00.15. Opóźnienia  równo 4 godziny 15 minut. Afery nie zrobiłam. Weszłam, podziękowałam, wyszłam z wdzięcznością. Afery nie zrobiłam.. Dlaczego? bo godność mi na to nie pozwala, bo wiem co znaczy sztuka dobrego zachowania a przede wszystkim znam realia życia codziennego w funkcjonowania w świecie medycznym?... A może dokładnie wiem o tym, że każdy pacjent zasługuje na " poświęcony czas" . Pacjent odpowiednia diagnostyka czas, rozmowa. Czas lekarza, a nie czas który pokazuje zegar.
Droga Pacjentko uśmiechnęłam się do Ciebie bo
"... to jest wysiłek: być na tyle eleganckim, żeby nawet w złości kiedy ktoś nas obrazi nie odwdzięczać się tym samym..." ks. Jan Kaczkowski

     31 lat to dużo. Może za mało, by dotrzeć do właściwego punktu i rozpocząć analizę życia. Może za dużo, by z dziecięcą naiwnością stawiać sobie kolejne cele i wyzwania.
31 lat to wystarczająco dużo, żeby stwierdzić, że życie w społeczeństwie nie jest łatwe, że trzeba dziesięć razy upadać i wstawać, by w końcu zauważyć wystający kamień. Wystarczająco dużo, żeby uświadomić  sobie, że to, co masz w zasięgu ręki jest twoim największym skarbem i atutem i poczuć, że twoim głównym, najważniejszym zadaniem i rolą życia jest wychowanie dzieci tak, byś spoglądając na ich zachowanie był z siebie zwyczajnie dumny.
31 lat to wystarczająco dużo, żeby stwierdzić, że na pracę zawodową będziesz miał jeszcze czas ( bo przecież możesz pracować całe życie) A dzieci? Dzieci będą małymi dziećmi tylko przez jedną krótką chwilę.



    Chroniły nas babcie, chroniły nas matki- nic więc dziwnego w tym, że i my chronimy nasze własne dzieci. Taka już nasz rola. Chcemy pod ochronnym parasolem schować kogoś, kto mały i delikatny, kogoś, kto wywraca nasz poukładany świat do góry nogami i kogoś, kto już zawsze będzie najważniejszą istotą w naszym życiu.
     Czas ciąży to wyjątkowy czas. My, matki wiemy o tym najlepiej. Dbamy o siebie : spacery, zdrowa dieta, relaks, tryb życia dostosowany do potrzeb rozwijającego się maleństwa. Boimy się substancji chemicznych, nieświeżego powietrza, leków, promieniowanie, przesądów, uroków itd.. Boimy się wszystkiego co potencjalnie szkodliwe. Nie mówiąc już o wizycie w gabinecie stomatologicznym, bo ta w przypadku wielu kobiet w ciąży stanowi jeszcze temat tabu.
    Często proponując znieczulenie kobiecie w ciąży spotykam się z wielkim negatywnym nastawieniem. Myślę, że gdybym poprosiła o wypowiedź moje pacjentki, 99 % z nich odpowiedziałoby : Kobiecie w ciąży znieczulenia podawać nie wolno.Dlaczego tak uważają? nie wiem, trudno znaleźć logiczne wytłumaczenie, ale wiem jedno: u mnie w  gabinecie stomatologicznym proponuję kobietom w ciąży znieczulenie. Według mnie bardziej niekorzystnie na przebieg wizyty wpływa stres i dolegliwości związane z brakiem znieczulenia. Jeśli chcemy wybrać najbardziej odpowiedni moment na leczenie to II trymestr ciąży jest czasem najbezpieczniejszym, odpowiednim na wykonanie wielu procedur medycznych. Oczywiście, nie oznacza to, że w innym okresie leczyć nie można. Można, w III trymestrze stosując do uśmierzenia bólu preparaty bez dodatku adrenaliny, można bo korzyści wynikające z leczenia często przewyższają potencjalne ryzyko.
     Najczęściej stosowanym preparatem do znieczuleń jest artykaina, ze względu na najmniejszą spośród preparatów przenikalność przez barierę łożyskową i dużą zdolność łączenia się z białkami osocza (dzięki temu do krwiobiegu dostaje się jako nieaktywna forma).
Bądźmy realistami. Podchodźmy do wszystkiego ostrożnie i z rozsądkiem a co najważniejsze nie słuchajmy opowiadań wyssanych z palca. Często niepotwierdzonych, że ktoś kiedyś z korelacji "siódmej wody po Kisielu "przyjął znieczulenie w ciąży ii.....

   

Ciąża to czas wyjątkowy. Staramy się, by każda pacjentka czuła się komfortowo i dokładamy wszelkich starań, by zapewnić każdej najlepszą opiekę - bo taka już nasza rola.
























     Nie lubię się wywyższać. Nie lubię prawić morałów, nie zostałam stworzona do tego, by nakręcać i zachęcać do czegoś innych. Nie namawiam, bo sama nie lubię być do czegoś natrętnie namawiana.
Ludzie często proszą mnie o poradę. Opowiadam, rysuję, przedstawiam za i przeciw. Nie wychwalam konkretnej procedury w stomatologii, bo uważam, że idealna jeszcze nie istnieje. Są dobre lub najlepsze z dostępnych, ale również  i te mają swoje wady. Każdą decyzję pozostawiam pacjentowi, każdą uszanuję, przedyskutuję.
Taka moja postawa ma swoje dobre i złe strony, ale nie lubię się wywyższać i nie lubię jak wywyższają się inni.
Uwielbiam za to szczery uśmiech i wdzięczność na twarzach tych, którzy dotąd skryci i nieśmiali z powodu kompleksów związanych z uzębieniem odzyskują wiarę w siebie.

Pacjentka zgłosiła się z prośbą kosmetycznej poprawy zębów siecznych. Zaproponowano korektę wraz ze zmianą wielkości zębów siecznych, co wizualnie poprawi efekt i doprowadzi do osiągnięcia symetrycznego wyglądu. Pacjentka jednak nie wyraziła zgody na korektę wymiarów. Na prośbę wykonano wyłącznie delikatną korektę istniejących wypełnień.









    Byliśmy dziećmi. Szukaliśmy zawzięcie tej czterolistnej, żeby poczuć szczęście. Każdy chciał znaleźć, zachować dla siebie.
Co my, małe dzieci wtedy mogliśmy wiedzieć o szczęściu. Dla dziecka szczęście to bezpieczny, kochający dom, nowe zabawki, fascynujące przygody, to radosny czas.
Każdy wiek ma swoje prawa i teraz, gdy minęły te wszystkie lata beztroskiego życia a los i doświadczenia ukształtowały naszą nową definicję szczęścia, też możemy wierzyć i szukać dalej.  Być może czterolistna koniczynka jest na wyciągnięcie ręki?
   Pewna pacjentka uśmiechała się często. Nastawiona pozytywnie i  optymistycznie do życia. Zgłosiła się do gabinetu w celu wymiany uzupełnienia protetycznego, wykonanego w zeszłym roku w innym gabinecie. Praca nie spełniała jej oczekiwań, gdyż pomimo szerokiego uśmiechu był on mało wyraźny. Twarz jakby zmęczona, mało widoczne zęby, pogłębiające się bruzdy nosowo wargowe, opadające kąciki warg. To wszystko sprawiało, że jej własne szczęście nie miało odzwierciedlenia na twarzy.
Wykonano nową pracę ustalając większą wysokość zwarcia.
   Czterolistna koniczynka? Nie, to zwykły naturalny uśmiech pacjentki, który tylko odzwierciedla na zewnątrz jej wewnętrzne poczucie szczęścia.











  Pewien mały pacjent nie bał się przychodzić do dentysty. Wręcz czekał na te wizyty. Fajnie, bo można pracować, bo można leczyć i zupełnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego i ciekawego, gdyby nie fakt, że pacjent ma lat 3, odpowiedzialni rodzice, higiena na wysokim poziome. Można powiedzieć idealnie i znowu nie byłoby pewnie w tym nic dziwnego i nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że próchnica u dzielnego, z prawidłową higieną 3 latka atakuje kolejne zęby i rozprzestrzenia się błyskawicznie.

Podejrzewam, że mogłoby być zupełnie inaczej gdyby wprowadzić u tego 3 latka trochę fluoru.
Coraz częściej spotyka się rodziców, którzy sprzeciwiają się zastosowaniu jakichkolwiek metod profilaktyki fluorkowej, szczegółowo przeszukując internet i czytając fora o tym, jak fluor jest szkodliwy i zupełnie niepotrzebny w naszym życiu.

Ostatnio wywołana została burzliwa dyskusja na ten temat.
Niby biją na alarm:  Po co fluor? Dlaczego? Lepiej nie!
Przerabialiśmy już podobny motyw z ruchem antyszczepionkowców.

Czytając zalecenia FDI, czytając opinie czołowych Profesorów dziedziny Pedodoncji i próbując wyszukać złoty środek, który sama zastosuje jako odpowiedzialna matka, postanowiłam wprowadzić w życie kilka zasad:
1. Pastę z fluorem warto stosować. stężenie 1000 ppm fluoru w paście dla dzieci jest stężeniem bezpiecznym, (nawet  jeżeli podczas szczotkowania zostanie połknięta całkowita ilość pasty)
2. Stosowanie dodatkowych metod profilaktyki fluorkowej jest bezpieczne ( zalecane lakierowanie raz na 6 mcy)
3. Nie należy stosować podaży endogennej ( fluoru w postaci tabletek, kropli)
 4. Należy pamiętać, że fluor jest owszem pierwiastkiem niebezpiecznym, ale tylko wtedy gdy zostanie przekroczona jego bezpieczna dawka.

Wprowadzono fluor z nadzieją, że dzieciństwo może być dzieciństwem bez próchnicy.

Zastanawiam się czego boją się rodzice? Tego, że fluor w nadmiernych ilościach może powodować zaburzenia i choroby ogólnoustrojowe? Dziwne- rodzice boją się tych chorób a nie analizują sytuacji, co będzie w chwili kiedy agresywna próchnica pokaże swoją złowrogą moc i pojawią się groźne  choroby odogniskowe.
Nigdy nie podważam zdania rodziców, każdy jest odpowiedzialny za swoje decyzje. Nigdy nie wchodzę w zbędne dyskusje, nie narzucam zdania, tylko proponuję. Jednak czasami to moje milczenie przekształca się w  mój wewnątrzny sprzeciw.






Niby dlaczego miałabym wierzyć w przesądy? może  dlatego, że wiele osób zwariowało na puncie przebiegającego czarnego kota, widoku zakonnicy czy wysypanej soli? Nie mówiąc już o piątku 13 -  bo według niektórych najlepiej wtedy schować się przed życiem i cały piątek 13 udawać ze się świat nie istnieje. Zastanawiam się jednak  jak chowają się Ci, którzy muszą wyjść z ukrycia i wypełnić kilka ważnych i ważniejszych obowiązków.
W piątek 13 dzień był zwyczajny. Może dlatego, że pech nie nabrał większej mocy. Może dlatego, że żaden kot nie przybiegł mi drogi, żadnej zakonnicy po drodze nie spotkałam a sól jakoś wyjątkowo w tym dniu miarowo dodawała się do wszystkiego.. Może właśnie dlatego, że wszystko przebiegało tak gładko w domu i pracy,  zgodziłam się wcisnąć w lukę czasową pacjenta z bólem.
Co z tego że mój dzień wolny był od złych przesądów i negatywnej energii , ale może akurat ten dodatkowy pacjent nie przepadał za piątkiem 13. Może stronił od pecha i pech chciał, że w najmniej odpowiednim momencie poczuł ból  i  właściwie gdyby nie moja uległa osobowość i fakt, że zgodziłam się usunąć "bólowy ząb" nudny piątek ciągnąłby się do końca.
Niezły psikus - i jak na złość żaden względny aparat nie był wtedy w zasięgu ręki i dlatego tak fatalnie rozmazany obraz usuniętego zęba - a może to nie wina braku aparatu. Może niewyraźne zdjęcie powstało dlatego żebym nie wracała do sprawy , żebym znów za jakiś czas do piątkowego 13 podeszła na totalnym luzie. Pozdrawiam chirurgów którzy na co dzień walczą z takimi zakrzywieniami :)





Kończący się rok sprzyja refleksji. Co mogłam, co zrobiłam, a co zrobić powinnam. Planów było dużo, może zbyt dużo. Zresztą, jak każdego roku. Ile musiało minąć czasu,  żebym wreszcie doszła do wniosku, że postanowień noworocznych robić nie będę . Po co mam stawiać sobie cele odległe trudne do spełnienia i niby dlaczego mają wpisać się w mój życiorys wraz z nadchodzącym nowym rokiem? po co planować coś tylko raz w roku?Przecież przez cały rok codziennie rozpoczyna się nowy dzień. Gdyby tak zamienić jedno duże  postanowienie noworoczne na 365 małych realizowanych małymi krokami każdego dnia?
Mam zamiar stawiać sobie cele, bo trzeba je stawiać. Mam zamiar pracować, bo pracować trzeba i mam zamiar zmieniać się na lepsze - każdego dnia chociaż odrobinkę.
W tym nadchodzącym Nowym Roku życzę wszystkim siły i wytrwałości w realizowaniu swojego własnego planu. Kreatywności, nowych pomysłów i cierpliwości. Życzę satysfakcji z tego, co się robi, ( choć praca często bywa trudna). Życzę sukcesów, oraz umiejętnego wyciągania wniosków z niepowodzeń.  Życzę szczerości wobec innych i samego siebie. Życzę wielu nowych wyzwań realizowanych skrupulatnie w ciągu całego roku. Pamiętajmy, o tym że postanowienia są ważne, ale tylko te które jesteśmy w stanie zrealizować.















Chciałabym, aby każdy z nas mógł doświadczyć magii świąt. Dorosły czy dziecko- nieważne, bo to wyjątkowy czas dla wszystkich.

Życzę nam wszystkim czasu pełnego cudów, wyjątkowych, niezapomnianych chwil spędzonych wśród najbliższych.
Życzę otwartości, radości, spokoju - niech najpiękniejsze emocje wypełnią nasze serca.
Życzę więzi, z tymi dla których żyjemy, poświęcamy swój czas, których kochamy najmocniej i których kochamy jeszcze za mało. Niech bliskość, która połączy ludzi trwa i trawa i trwa.
Życzę najmilszych momentów, wspólnego czasu, dźwięku kolędy, zapachu choinki i rodzinnego domu.
Życzę nam, aby w te Święta zdarzył się cud, wyjątkowy dla każdego z nas, taki, który sprawi, że będziemy z niecierpliwością czekać na następne święta.

                                                                                       Magicznych Świąt
                                                                                               życzy
                                                                                              Dentika











Był taki dzień - sobota, kiedy  rano obiecałam sobie i nie tylko sobie, że kończę pracę o 15. W głowie mnóstwo pomysłów,co zrobić z czasem wolnym, jak wypełnić go po brzegi, jak udowodnić sobie i wszystkim, że jednak mój dom jest w domu a nie w gabinecie.
Teraz zastanawiam się ile warte są moje słowa...
Pech chce, że 2 minuty przed 15.00 zjawia się pacjent i błagalnym spojrzeniem wskazuje na złamany ząb. Można próbować wmawiać mu, że nie widać złamania aż tak bardzo, można przysłaniać ręką, szalikiem czymkolwiek się da.. można próbować ukryć ten defekt,  jednak rzeczywistości nie oszukasz.
Masz wybór, masz dylemat. Z jednej strony obiecana 15.00 z drugiej strony człowiek  błagający o litość  i ten najgorszy moment, kiedy mam wrażenie, że każda podjęta decyzja będzie zła.
Dobrze, że trzylatek nie ma poczucia czasu. Szkoda, że czasami muszę złamać moje  obietnice, przykro mi tylko, że w sytuacjach, w których ja potrzebuję pomocy nikt tak chętnie nie zostaje po godzinach. (może najwyższy czas zacząć uczyć się od innych).


Pacjent ze złamanym zębem 11



Wykonano odbudowę kompozytową wzmocnioną wkładem koronowo- korzeniowym z włókna szklanego





Przypadek nr 2
podobna praca, ale podzielona na 2 soboty;)




 Pacjent ze złamaniem w obrębie 11








                                            zacementowanie korony pełnoceramicznej


Czasami potrzebujemy więcej czasu, musimy zrobić to i owo, marzymy o wolnych chwilach, momentach tylko dla siebie. Wyobrażamy sobie jak wygląda dzień pełen luzu i wolności. Próbujemy odzyskać stracony czas i poświęcamy go na małe przyjemności, próbujemy odciąć się od świata zewnętrznego i wykrzyczeć by dał nam trochę odpocząć. Czy warto?
Czasu wolnego - brak. Przeglądam zeszłoroczny kalendarz i wolnej chwili dla siebie praktycznie w nim nie ma. Nie wynika to wcale z przymusu, ani przepracowania - mój wybór, moje chęci i moje zamiłowanie do tego, co trwa. Gdyby tak spojrzeć wstecz to mija już 3 rok, a ja zupełnie go nie potrzebuję. Czasami przebiega myśl, że może jednak przydałaby się beztroska chwila, ale myśl ta zupełnie znika, pęka jak mydlana bańka i długo nie wraca. Mówią mędrcy, że każda matka potrzebuje chwili oddechu żeby być lepszą matką. Dla mnie najcudowniejsze chwile i spełnione życie to czas, spędzony wspólnie z dzieckiem. To wszystkie zabawy, obowiązki (oprócz pracy zawodowej) tworzone razem w ogromnym poczuciu więzi. To czas, który trwa lecz za chwilę przeminie i mam tego świadomość. Dlatego garnę do siebie krótką, nawet najkrótszą wspólną chwilę. Dla mnie mój wolny czas - to śmiech mojego dziecka, mój relaks to radosne zabawy, a odskocznia to wspólne spacery. Obowiązki są - każdy je ma, realizowane w środku nocy, mimo zmęczenia nie odkładane na następny dzień, bo następny dzień to jest nasz wspólny czas, wspólny pomimo wszystko.

Dla Z, której poświęcam mój cały wolny czas.

cyt:
"Kiedy dziecko śpiewa - śpiewa cały świat,
....
Kiedy dziecko tańczy – tańczy cały świat.
...
Kiedy dziecko płacze – płacze cały świat.
...
Dajcie dzieciom słońce, żeby łez nie było,
Dajcie dzieciom słońce, dajcie dzieciom miłość.
Dajcie dzieciom słońce, całe słońce z nieba,
Żeby mogły tańczyć, mogły śpiewać."

Wanda Chotomska


"Czasami jest jak wiosenna zorza"- tym zdaniem rozpoczęłam prezentację maturalną. To było jakieś 11 lat temu i już wtedy wiedziałam, że będę w przyszłości dentystą.
Opisując moją codzienna pracę -  stomatologa, podkreślam słowo czasami i zaczynam od początku. Czasami jest jak wiosenna zorza. Czasami to znaczy bardzo rzadko.
"Kiedyś to było kiedyś". Kiedyś myślałam inaczej, żyjąc ideałami, pasją, wyimaginowanymi chwilami, nie mającymi odzwierciedlenia w rzeczywistości, kiedyś myślałam, że wszystko w stomatologii będzie łatwe, proste, idealne i piękne niczym wiosenna zorza.
Często dąży się do ideału, proponując pacjentom dobre rozwiązania, jednak życie koryguje nasze zamiary i wybiera się te propozycje, które dalekie od najlepszych służą poprawie. Starasz się więc z całej siły, żeby z wybranego rozwiązania wyczarować coś w stylu wiosennej zorzy, lecz warunki sprawiają, że namalować możesz tylko zwykły zachód słońca. Pomimo tego dokładasz wszelkich starań, żeby ten zachód słońca wyglądał dobrze.





Dwóch pacjentów i dwa takie same rozwiązania.
Osoby zgłosiły się do gabinetu chcąc uzyskać poprawę estetyki wizualnej w odcinku przednim - zęby bardzo mocno przebarwione, leczone endodontycznie wiele lat temu. Pacjentki odrzuciły propozycję pracy protetycznej ceramicznej, wybierając rozwiązanie tymczasowe w postaci pokrycia powierzchni wargowych kompozytem.

Pacjentka 1



Pacjentka 2
(brak zdjęcia sytuacji wyjściowej, 4 zęby sieczne bardzo mocno przebarwione, wykonano pokrycie 4 zębów siecznych)